Czy religia jest duchowością dla idiotów?
Czy moja religia jest najlepsza?
Dwa pierwsze powody dla których nie powinniśmy być ludźmi religii mamy już za sobą. Pozostało nam jeszcze osiem. Po dokładnym przestudiowaniu całości doszedłem do wniosku że kolejne powody od 8 do 10 są niczym innym jak odmiennym sformułowaniem powodów 1 i 2, gdyż wynikają bezpośrednio z tych samych założeń. Steve w dalszej części artykułu koncentruje sie na szczegółach organizacyjnych, doktrynalnych, społecznych. Styl w jakim opisuje temat jest dla niego typowy. Czytając uważnie czasami czułem się zaskoczony, zdumiony a czasami zatrwożony. Temat nie jest mi obojętny a osobiście mam potrzebę rozpatrywania interesujących mnie zagadnień w obiektywny sposób. Tego mi odrobinę brakowało podczas lektury oryginalnego tekstu.
Oto w dużym skrócie 8 kolejnych powodów dla których nigdy nie powinniśmy być ludźmi religii zaczerpniętych z artykułu Seteva Pavliny i opatrzonych moimi krótkimi komentarzami.
3. Zaplanowany trening podporządkowania:
Steve Pisze że religia często wiąże się z autorytarną hierarchią, która może zniewalać, która może zachęcać nas do odstawienia intelektu na boczny tor. Zgadzam się tą konkluzją ale tylko dlatego że w moim tłumaczeniu i interpretacji użyłem słowa “może” (Steve nie wspomina o żadnych wyjątkach od reguły).
Na szczęście dla mnie ja chyba nie jestem w 100% podporządkowanym wyznawcą mojej własnej religii. Gdy wyczuwam subtelny nacisk w stronę bezwarunkowego podporządkowania się komuś lub czemuś czuję się skutecznie zniechęcony. Mój intelekt chyba wciąż jeszcze porusza się sprawnie po głównej magistrali a nie po bocznym torze. Taka jest przynajmniej moja własna ocena samego siebie. Podporządkowuję się tylko wtedy gdy chcę, gdy ufam.
4. Zarządzanie czasem ma jakość posiedzenia w toalecie (Toilet-bowl time management):
Zdaniem Steva rytuały, ceremonie, czytanie tekstów religijnych wszystko to jest stratą cennego czasu:
Tu również zgadzam się tylko częściowo: Jeżeli byłbym religijnym fanatykiem który popadł w dumę z powodu praktykowania swojej religii wówczas wszystko to, co odżywia mój fanatyzm byłoby dla mnie destrukcyjne jak sam fanatyzm. Problem fanatyzmu jednak nie leży w rytuałach, ceremoniach, religijnych tekstach, lecz w naszej wewnętrznej motywacji i nastawieniu. To my sami jesteśmy odpowiedzialni za nasz fanatyzm i nic innego.
5. Wspieraj swojego lokalnego pedofila:
Bardzo skuteczne hasło reklamowe :) Steve mówi “lepiej jest wyrzucić pieniądze w błoto niż ofiarować je organizacji religijnej.” Ja zaś powiedziałbym: Lepiej jest wyrzucić pieniądze w błoto niż ofiarować je komuś, czemuś kto spożytkuje je niewłaściwie. Sam mam ogromną potrzebę sprawdzania celu, skuteczności działania i motywacji osób, organizacji którym zamierzam złożyć dotację. Wygląda na to że czasami ludzie mają większą potrzebę ofiarowania dotacji niż ofiarowania dotacji na pożyteczny cel. Na myśl przychodzi mi teraz dobroczynność trojakiego rodzaju: w dobroci, pasji i ignorancji – opisana w Bhagavad-gicie (temat wart oddzielnego postu).
6. Kazirodztwo jest najlepsze:
Innymi słowy najlepiej byłoby abyśmy łączyli się w pary tylko wewnątrz naszej grupy wyznaniowej i przyjaźnili się wyłącznie ze współwyznawcami. Steve poddaje to nastawienie krytyce, lecz ja nic negatywnego w tym nie widzę.
Jakby nie patrzeć “swój ciągnie do swojego” i moim zdaniem jest to całkiem naturalne. Biznesmen chce towarzystwa innych biznesmenów, filozof innych filozofów, a fanatyczny człowiek wiary innych fanatycznych współwyznawców... Ale prawdą również jest, że człowiek wiary o otwartym umyśle, widzący Boga przez pryzmat różnych filozofii, kultur i religii z radością będzie obcował z podobnymi sobie. Zatem negatywność tego punktu przyćmiona jest naturalnym prawom którym podlegamy wszyscy (no może są jakieś wyjątki).
7 kretyństwo albo hipokryzja – dokonaj wyboru.
Osobiście nie lubię nadawać komukolwiek jakichkolwiek etykietek, a szczególnie nazywać kogokolwiek kretynem lub hipokrytą, dlatego komentowanie tego punktu jest dla mnie bardzo nienaturalne i trudne. Bardzo szanuję Steva, i przyznaję że wiele dobrego nauczyłem się z jego artykułów ale nie mam wątpliwości co do tego, że w szczególności ten fragment tekstu nie jest napisany zgodnie z zasadą “empatycznej komunikacji” :)
8. odziedziczona fałszywość
Na początku swoich objaśnień do tego punktu Steve zadaje konstruktywne pytania warte zwrócenia szczególnej uwagi:
1) Czy wciąż praktykujesz religię w której się urodziłeś?
2) Z pewnością wyrosłeś już z ubranek niemowlęcych, czy nie nadszedł zatem czas aby wyrosnąć również z religii twego dzieciństwa?
3) Co by się stało jeżeli urodziłbyś się w innej kulturze? Czy byłbyś na tyle świadomy by znaleźć swoją drogę prowadzącą cię do twojego obecnego systemu religijnego?
4) A może twój obecny system wiary jest produktem twojego otoczenia a nie świadomego wyboru?
9. Współczucie zakute łańcuchami:
W opisie do niniejszego punktu zawarty jest jeden z najczarniejszych scenariuszy do którego może doprowadzić religijny fanatyzm. Moim zdaniem jest to esencją całego artykułu. Niech będzie to ostrzeżeniem.
Im bardziej jesteśmy religijni (czytaj: fanatyczni) tym bardziej pozbawiamy się współczucia. Iluzja współczucia zastępuje prawdziwe współczucie. Ludzie religii mają tendencję do bycia najbardziej fanatycznymi i pozbawionymi tolerancji ludźmi na Ziemi. Są ostatnimi, którym można zaufać i cierpią na najbardziej odrażające defekty charakteru. Udają że robią dobrze, lecz w rzeczywistości są kolaborantami w systemie stworzonym do popychania ludzi w stronę nieświadomego niewolnictwa, w imię wyższego autorytetu. Są niewolnikami promującymi niewolnictwo.
Z historycznego punktu widzenia ludzie religii “kochali” walczyć ze sobą. Zamiast bezwarunkowej miłości praktykowali uwarunkowaną lojalność. Jedynym bezwarunkowym aspektem była ich żądza krwi. Jeżeli nie zgadzasz się z nimi stajesz się celem... albo do nawrócenia, albo do zniszczenie (choć jedno i drugie jest w istocie tym samym).
A teraz cytat “perełka”. Warto było przebrnąć przez cały tekst by móc rozkoszować się tym fragmentem:
“Prawdziwe współczucie nie powstaje z wiary w Boga, z praktykowania różnych rytuałów, studiowania prawa karmy. Współczucie jest tylko i wyłącznie rezultatem świadomego wyboru, wolnego od groźby kary i obietnicy nagrody.”
Podobnie jest z miłością do Boga, z miłością do bliźnich, z miłością do innych stworzeń z miłością do całego wszechświata. To my dokonujemy niezależnego świadomego wyboru czy chcemy kochać, czy chcemy współczuć, jak chcemy kochać, jak chcemy współczuć. Bądźmy za ten wybór odpowiedzialni.
10. Wiara jest strachem
Hura!!! zbliżamy się do końca :)
W tym punkcie Steve po raz kolejny nie pozostawia miejsca na wyjątki. Wiara może uczyć nas strachu przed byciem innym, przed byciem samodzielnym i niezależnym myślicielem, możemy nawet wierzyć z powodu strachu przed nieznanym. Ale czy wiara nie może być również radością, spełnieniem, szczęściem, inspiracją. Wszystko zależy od nas samych i naszego indywidualnego podejścia, od naszego świadomego wyboru.
I dotarliśmy do końca...
To były moje osobiste komentarze i przemyślenia do 10 powodów dla których nigdy nie należy praktykować religii autorstwa Steva Pavliny. Z częścią tych punktów się zgadzam, z częścią się nie zgadzam a z częścią zgadzam się tylko warunkowo.
Teraz chyba nadszedł czas aby napisać przynajmniej kilka powodów dla których warto być człowiekiem religii:)