"Wejdź proszę ze mną, chciałbym pokazać Ci kilka ciekawych książek" – powiedział, gdy dotarliśmy pod jego blok. Uświadomiłem sobie wówczas że byłem u niego po raz ostatni przed około 6-7 laty. Dawno też z nim głębiej nie rozmawiałem. W zasadzie nie wiedziałem co tak naprawdę dzieje się u niego. Kolejne dwie a może nawet trzy godziny spędziliśmy zatem razem rozmawiając bardzo szczerze i głęboko. Andrzej opowiedział mi bardzo dużo a może nawet wszystko o sobie. Nie miał tajemnic, a przynajmniej nie czułem aby cokolwiek przede mną ukrywał.
“Mam 48 lat – powiedział, – lecz moje dni są już policzone. W mojej rodzinie wszyscy umarli na serce będąc w wieku zbliżonym do mojego. Moje serce zwalnia, nie ma siły bić, jestem cały czas na mocnych lekach. Mam skierowanie do szpitala na operację, ale nie chce tam iść, Nie chcę by mnie operowali. Pogodziłem się ze śmiercią. Tak naprawdę to teraz będę umierał już po raz drugi. Tym razem nie boję się śmierci.”
Następnie Andrzej opowiedział mi o swojej śmierci klinicznej, której doświadczył podczas ostatniego pobytu w szpitalu. Opowiadał o bólu, tym fizycznym i tym psychicznym jaki towarzyszy śmierci. “Ból fizyczny jest nie do zniesienia, ale ból psychiczny spowodowany strachem jest tysiąckroć większy . Bałem się gdyż pomimo całego przygotowania filozoficznego, mentalnego i religijnego wciąż nie miałem ani wiary, ani pewności w to, że cokolwiek po śmierci jeszcze istnieje. To było przerażające, to było nie do zniesienia...
Gdy jednak umarłem, wyzwoliłem się z ciała i zobaczyłem swoje własne ciało z góry leżące na szpitalnym łóżku poczułem spokój i błogość – kontynuował. - Nie żal mi było zostawić ciała. Co więcej czułem do niego odrazę. To była po prostu kupa mięsa krwi, kości i fekaliów. Nie chciałem do niego wracać, lecz zostałem ściągnięty siłą.”
Woow, uzmysłowiłem sobie tak naprawdę że po raz pierwszy rozmawiam z człowiekiem, który doświadczył śmierci klinicznej. Zacząłem pytać o szczegóły: “Co to znaczy że widziałeś swoje ciało? Jakimi oczami je widziałeś – przecież twoje fizyczne oczy i mózg zostały w ciele leżącym na łóżku”?
Andrzej zaaplikował sobie doustnie pewien preparat pobudzający pracę serca i kontynuował. - “Dusza człowieka, (jak obaj dobrze wiemy z Wed), okryta jest dwoma ciałami, tym wulgarnym, materialnym (skóra, mięśnie, kości, krew) i tym subtelnym (umysł, inteligencja i ego). Ciało subtelnie jest bardziej trwałe od ciała materialnego. Śmierć jest zatem w większości przypadków niczym innym jak rozdzieleniem duszy i ciała subtelnego od ciała materialnego. Ciało subtelne również posiada swoje subtelne oczy które też widzą. Bardzo dobrze pamiętam wszystko co widziałem i co czułem. Kolory był zupełnie inne i przypominały barwy negatywu. Najpierw czułem się bardzo dziwnie i nieswojo, ale gdy tylko po pewnej chwili udało mi się świadomie sterować moim ciałem subtelnym tak jak chciałem, mogłem wówczas patrzeć tam gdzie chciałem, mogłem przemieszczać się tam gdzie chciałem i było to bardzo przyjemne Czułem radość bycia wolnym. Choć to moje doświadczenie wyjścia poza ciało nie trwało zbyt długo, nauczyłem się panowania nad ciałem subtelnym zanim zostałem z powrotem wciągnięty i uwięziony ponownie w ciele materialnym. Teraz juz nie mam strachu przed śmiercią. Bólu fizycznego jaki towarzyszy śmierci doświadczę na pewno, ale pozbawiony już jestem jakichkolwiek lęków psychicznych a to jest dla mnie bardzo ważne”.
Rozmawialiśmy jeszcze długo na wiele tematów natury duchowej, materialnej, uczuciowej.
Gdy Andrzej dostał po raz trzeci ataku duszności i zażył swój silnie działający preparat, poprosił mnie byśmy zakończyli już nasze spotkanie. Wysiłek podczas rozmowy i przeżywane emocje w sposób bezpośredni bardzo osłabiały pracę jego chorego serca. Choć bałem się zostawić w go takim stanie samego, nie chciałem by czuł się skrępowany moją zbyt długą obecnością. Zapewnił mnie, że w chwili obecnej niczego nie potrzebuje a jak cokolwiek będzie się działo to natychmiast do mnie zadzwoni.
Wróciłem do domu, w skrócie opowiedziałem rodzinie o przebiegu naszej rozmowy, poszedłem spać i dopiero nazajutrz uświadomiłem sobie jak wielkim podarunkiem obdarzył mnie Andrzej. Byłem mocno poruszony. Wszystko co mówił, było tak szczere, tak prostolinijne i płynące z głębi serca. Miałem kolejny dowód na to że szczere otwarcie się przed drugą osobą jest czymś bardzo rzadkim i bardzo cennym.
Najważniejszą jednak rzeczą jest to, ze ja wierzę mu całkowicie. Jego doświadczenie śmierci klinicznej stało się moim doświadczeniem tylko dlatego że on w taki właśnie sposób podzielił się tym ze mną. Zrobił to ze szczerym otwartym sercem, przepełnionym współczuciem.
“Dla tego kto wierzy wyjaśnienia nie są potrzebne. Dla tego kto nie wierzy wyjaśnienia nie istnieją.”
Teraz już nie tylko on pozbawiony jest lęku przed śmiercią, ale ja także dzięki niemu zminimalizowałem jeszcze bardziej swój własny paraliżujący strach.
Wiem już na pewno że śmierć to nie koniec, ani nie początek. Śmierć to moment przejścia, śmierć to ciąg dalszy historii, ciąg dalszy uczuć, ciąg dalszy doświadczeń, ciąg dalszy miłości, szczęścia i radości... albo cierpienia, strachu, wątpliwości...
Śmierć to ciąg dalszy wszystkiego tego co wypracowaliśmy swoim wewnętrznym rozwojem tak w życiu obecnym jak i wszystkich poprzednich.
W chwili obecnej mam 32 lata. Istnieje pewne prawdopodobieństwo że pożyję jeszcze kolejnych lat 30 a może nawet 40. Lecz tak naprawdę momentu swej śmierci nie znam. Mogę umrzeć jutro, za miesiąc, za rok. Tak naprawdę jestem w tym ciele i otaczającej to ciało rzeczywistości tylko na trochę.
Na czym zatem powinienem się skupić, jak to życie wykorzystać, jak je poprowadzić by w momencie śmierci oraz w każdej chwili mojego życia wolnym być od strachu, lęku, niepokoju, by tryskać szczęściem, radością i emanować spokojem?
* * * * * * * * * * * * * * * *
Wczoraj rozmawiałem z Andrzejem przez telefon, czuł się znacznie lepiej, niczego nie potrzebował. Po naszej rozmowie zaczął przysyłać mi co jakiś czas sms-y aż do późnego wieczora.
Oto kilka z nich:
“Odczuwać Boga może każdy, lecz pojąć Go nie może nikt” – Tołstoj.
“On nie jest kobietą, On nie jest mężczyzną, On nie jest bezpłciowy” - Szwetaszwatara Upaniszad 5.10
“Słowa osób skażonych iluzją nigdy nie wprowadzają w błąd rozumu tych, którzy są jemu w pełni oddani” - Bhagavata Purana 3.2.10
“Mędrcy co poznali że Bóg jest w każdej istocie, przejawiają miłość do wszystkich istot”. Wisznu Purana 1.9.19
“Całe życie i nauki osób oddanych Bogu są niczym innym jak miłością, Bóg nie przyjmuje niczego oprócz miłości, działa tylko poprzez miłość, oddycha tylko miłością, i mówi tylko na jej podstawie”. - Tołstoj
“Prawdę absolutną poznaje ten co ma serce pokorne”. - Tołstoj
“To ciało umiera, lecz życie w nas nie umiera. To subtelny fundament wszystkiego”. Czandogia Upaniszad 6.11.3
“Chciałbym tylko wiedzieć o czym myślał Bóg w momencie stwarzania wszechświata. Wszystko inne wydaje się być szczegółem”. - Einstein.