Strony

poniedziałek, 10 stycznia 2011

telewizja i dzieci

Wspólnie z żoną doszliśmy do wniosku że nie chcemy aby nasze dzieciaczki oglądały telewizję pod jakąkolwiek postacią. Żadnych bajek, kreskówek, filmów, nic. Umówiliśmy się nawet, że nie będę włączał komputera w obecności dzieci.

Chodzi tutaj o to, że telewizja - wizualny i wokalny odbiór informacji nadawanej z płaskiego pudła, wyłącza całkowicie wyobraźnie. Długoterminowy efekt tego jest taki, że człowiek przyzwyczaja się do bycia biernym odbiorcą, pozbawionym marzeń i inicjatyw, pozbawionym ambicji. Odbiór, odbiór, odbiór, odbiór i zero własnej twórczości.

Dziś z rana Lubek oglądał razem z żoną film "Awantura o Basie" znaleziony przypadkiem na TVP1. Tak bardzo wczuł się w akcję, że zaczął niemal żyć treścią tego filmu. Siedział przed telewizorem jak zahipnotyzowany, a gdy film się skończył zaczął płakać: "Ja chcę Basię, gdzie jest Basia?, Kiedy będzie Basia?". Długo nie mogliśmy go uspokoić. To nas bardzo poruszyło.

Żona przypomniała sobie, jak sama będąc dzieckiem przesiadywała niemal całymi dniami przed telewizorem. Rodzice w tym czasie albo pracowali, albo zajmowali się swoimi sprawami. Żona twierdzi, że to zabiło w niej inicjatywę twórczą, zabiło wyobraźnię. Nauczyła się żyć życiem bohatererów telewizyjnych seriali, bajek, programów. Życie telewizyjne stało się dla niej ciekawsze niż to prawdziwe - tu i teraz.

Zamiast telewizora i komputera postanowiliśmy uruchomiać sprzęt muzyczny. Będziemy więcej śpiewać, tańczyć, słuchać bajek, bawić się, robić coś wspólnie, przebywać ze sobą...