Strony

czwartek, 15 stycznia 2009

Świadoma praca nad własną świadomością

Przed około czterema miesiącami opublikowałem tekst o poziomach ludzkiej świadomości wg Hawkinsa. Czy pamiętasz może jego treść? Jeśli nie, to proszę przypomnij go sobie, bo to, o czym będę pisał teraz jest rozwinięciem tego tematu.

Jeden z czytelników zadał mi niedawno dość osobiste pytane: “Czy Twoja rezygnacja z forexu wynikła z przemiany świadomości czy też z chęci zmiany poziomu świadomości?”

Odpowiedziałem krótko: “Prawdopodobnie i z jednego i z drugiego”, ale obiecałem temat rozwinąć... Nadszedł czas by dotrzymać słowa.

W ostatnim czasie często, przy różnych okazjach poruszałem temat poziomów świadomości, rozniecając ciekawe dyskusje. Nie spotkałem jeszcze osoby, która po zapoznaniu tematu nie byłaby zainteresowana awansem na drabinie rozwoju własnej świadomości. Zdumiewające jest, że ten awans wcale nie musi być tak trudny do osiągnięcia, jak dla wielu może się wydawać. Powiem więcej, przejście z jednego poziomu świadomości do kolejnego – wyższego – jest czymś olśniewająco prostym. Ale jak powiadał poeta: “Co jest proste dla prostych, nie zawsze jest proste dla skomplikowanych...”.

Nim zdradzę Ci jak ja sam pracuję nad rozwojem mojej własnej świadomości chciałbym abyśmy wspólnie spróbowali znaleźć odpowiedź na dwa poniższe pytania:

1) Czy ja mam wpływ na moją świadomość i czy mogę ją zmieniać?
2) Czy moja świadomość zależna jest od otoczenia w którym się obecnie znajduję?

Chciałbym Cię teraz prosić byś odpowiedział na te pytania i krótko uzasadnił swe odpowiedzi nim przejdziesz do dalszej części tekstu.

Wciśnij guzik i rozpocznij kształtowanie poziomu swojej świadomości.



Moja odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi:
- Tak! Mam wpływ na moją własną świadomość, ponieważ mam wolną wolę, mam wyobraźnię, oraz mam sumienie i wiem jak przy użyciu tych trzech fantastycznych narzędzi kształtować mą świadomość, mój charakter, a nawet mą osobowość - dokładnie tak, jak tego chcę.

Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy bez wahania udzieliłby podobnej odpowiedzi. Wiele osób uważa, że pomimo szczerych chęci nie są w stanie wpłynąć na stan swojej świadomości. Dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego że nie potrafią oni intencjonalnie i świadomie korzystać ze swojej wyobraźni, wolnej woli oraz sumienia.

Na drugie pytanie “Czy moja świadomość zależna jest od otoczenia w którym się obecnie znajduje?” odpowiadam:
- I tak, i nie!. Moja świadomość z pewnością będzie poddawana wpływowi otoczenia w którym się znajduję, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy sam wyrażę na to zgodę, albo gdy się temu otoczeniu poddam (świadomie lub nieświadomie). Jestem całkowicie pewien, że jeśli nie wyrażę zgody na to, aby cokolwiek z zewnątrz wpływało na stan mojej świadomości pozostanie ona kompletnie niezależna od wpływu wszystkiego, co mnie otacza i usiłuje na mnie wpływać i mną manipulować.

Aby lepiej zilustrować to, co napisałem, przytoczę teraz jeden z moich ulubionych przykładów:

Viktor Frankl (1905 - 1997): psychiatra żydowskiego pochodzenia urodzony w Wiedniu. W czasie II wojny światowej był więziony w obozie koncentracyjnym. Przeżył koszmar. Zamordowano tam całą jego rodzinę (rodziców, brata i żonę) z wyjątkiem siostry. Sam był torturowany i bliski śmierci. Nie miał pewności czy następnego dnia będzie zamordowany jak inni, czy też wciąż jeszcze będzie wśród tych, którzy przeżyją i będą sprzątać ciała, lub szuflami wygarniać popiół z pieców.

Z pewnością nie miał on wpływu na swoje zewnętrzne otoczenie. Nie miał on wpływu na to, jak będzie wyglądał jego następny dzień. Naziści mogli robić z jego ciałem, co tylko chcieli, i robili to. Wtedy doznał olśnienia. Pewnego dnia, gdy nagi siedział samotnie w maleńkiej celi zaczął uświadamiać sobie coś, co potem nazwał “resztką ludzkiej wolności” - resztką, której nazistowscy oprawcy zabrać mu nie mogli. Odkrył, że może decydować o swoim nastawieniu. Mogli go bić, zabić najbliższych i zabić także jego, ale jego m y ś l i należały tylko i wyłącznie do niego. Wiedział, że ma władzę nad tym, jak ocenić daną sytuację.

Pod wpływem tej inspiracji Frankl zaczął wyobrażać sobie różne sytuacje, np. jak po uwolnieniu z obozu prowadzi w auli wykłady ze studentami i jak przekazuje im lekcje, których sam nauczył się w czasie tortur. Frankl wykorzystując swą pamięć i wyobraźnię udowodnił że można być człowiekiem WOLNYM, SPOKOJNYM i SPEŁNIONYM w każdych warunkach zewnętrznych. Stał się on natchnieniem dla innych więźniów, a nawet dla niektórych strażników. Pomagał innym odnaleźć sens cierpień oraz godność ludzką.

Jeśli w tych ekstremalnych warunkach więzień potrafił zachować swój charakter i osobność, to może to zrobić każdy z nas - czyż nie? Nasuwa mi się tylko pytanie: Czy każdy z nas chciałby coś takiego zrobić? Czy każdy z nas jest świadom że może coś takiego zrobić?

Prawda jest taka, że nie istnieją takie okoliczności, które mogłyby nas zniewolić, jeśli sami nie wyrazimy na to zgody. Victor Frankl zadedykował całe swoje życie szerzeniu tej prawdy a swoje doświadczenia i obserwacje streścił w jednym tylko zdaniu: „Ostatnią ze wszystkich wolności, jakie posiada człowiek, jest możliwość wyboru własnego nastawienia do danej sytuacji.”

Zatem każdy z nas czerpiąc inspiracje od Viktora Frankla (bądź jakiegokolwiek innego nauczyciela) może świadomie pracować nad własną świadomością jeżeli tylko chce to robić, i odkrył, lub poznał sposób jak to robić.

Praca nad świadomością do złudzenia przypomina świadome pisanie programu komputerowego, uruchomienie go, a także świadome nanoszenie poprawek do tego programu. Jeżeli sami nie zadbamy o swój własny życiowy program, wówczas skazani będziemy na działanie i funkcjonowanie według programów napisanych przez innych: rodzinę, kapłanów, polityków, biznesmenów... Czy aby na pewno takie programy służyć będą naszemu dobru? Czy podoba Ci się idea funkcjonowania według programu narzuconego ci odgórnie? Czy jesteś pewien że taki program jest dla ciebie najlepszy?

Intencjonalna praca nad świadomością?



Teraz przedstawię Ci mój własny sposób na świadome modelowanie mojej świadomości...

Za rzecz podstawową i najważniejszą uznaję określenie i zdefiniowanie życiowego celu (życiowej misji), gdyż praca nad własną świadomością jest niczym innym jak tylko intencjonalnym dążeniem w kierunku osiągnięcia samodzielnie zdefiniowanego celu życia (misji życia). O tym jak ja zdefiniowałem swoją życiową misję pisałem w artykule “Misja mojego życia”.

Pracując nad rozwojem mojej świadomości staram się wykorzystywać wszystkie dary jakimi dysponuję w ludzkim ciele, a mianowicie:
  • wolnością wyboru: (zdolnością do działania niezależnego od wszelkich innych wpływów),
  • sumieniem (intuicją, wewnętrznym głosem który podpowiada mi co jest dobre a co nie),
  • wyobraźnią (wizją, możliwością tworzenia w umyśle czegoś z poza mojej rzeczywistości).


A teraz element najważniejszy: Cała intencjonalna praca nad moją świadomością zaczyna się, trwa, kończy, po czym znowu zaczyna na poziomie M Y Ś L I, które przychodzą do mojego umysłu.

Każdej jednej myśli, która pojawia się w mojej głowie zadaję 3 pytania:
  • Czy ta myśl jest życzliwa w stosunku do mnie?
  • Czy ta myśl jest życzliwa w stosunku do innych?
  • Czy ta myśl jest życzliwa w stosunku do Boga/Rzeczywistości/Natury/Porządku Wszechświata?



Jeżeli odpowiedź na wszystkie 3 pytania brzmi “TAK”, wówczas staram się rozwijać tą myśl, mówić o niej i ostatecznie działać zgodnie z nią. Jeżeli odpowiedź przynajmniej na jedno pytanie brzmi “NIE”, pozostawiam tą myśl w spokoju i nie skupiam się na niej. Czekam spokojnie na nadejście takiej myśli, która przejdzie przez powyższy test 3x “TAK”.

Być może zastanawiasz się teraz “Dlaczego myśli są tak ważne?" lub "Co moja świadomość ma wspólnego z myślami?” Odpowiem ci słowami jakie wypowiedział kiedyś Budda:



Z myśli wyrasta słowo
Ze słowa rodzi się czyn
Czyny tworzą przyzwyczajenie
Przyzwyczajenia stają się cechą charakteru
Zwracaj więc baczną uwagę na myśli
i ich drogi.
Pozwól aby wyrastały z Miłości,
Z szacunku dla wszystkiego co żywe”


Z moich obserwacji wynika ze proces powstawania myśli jest całkowicie poza moją kontrolą. Tak samo jest wieloma innymi procesami zachodzącymi w moim organizmie: Nie mam świadomej kontroli nad odżywianiem na poziomie komórek, nad układem oddechowym, układem krążenia, układem odpornościowym itp.

Poza moją kontrolą jest także proces produkcji i transportu pożywienia do sklepu spożywczego na moim osiedlu. Do tego sklepu chodzę regularnie i choć widzę całą gamę produktów, wybieram i przynoszę do domu, a później zjadam tylko te, które chcę. Niektóre z tych produktów uznaję za szkodliwe dla mojego zdrowia i “nieżyczliwe” (alkohol, słodycze, mięso) i świadomie ich nie wybieram.

Na podobnej zasadzie “widzę” jak do mojego umysłu przychodzą najprzeróżniejsze myśli. Niektóre są życzliwe, a inne nie. Choć nie mam wpływu na to jak, i kiedy te myśli do mnie przychodzą, to mam pełen wpływ na to, na których z tej całej gamy myśli się skupiać, które z tych myśli kultywować i w które z nich wierzyć. Podobnie mam wpływ na to które książki chcę czytać, jakie programy telewizyjne oglądać, na jakie tematy rozmawiać z innymi. Świadomie więc wybieram książki, które pomagają mi rozbudzać życzliwe, pozytywne myślenie. Świadomie podczas rozmów unikam obgadywania i oskarżania innych. Świadomie unikam filmów i programów telewizyjnych naszpikowanych przemocą. W ten sposób trenuję swój umysł by jeszcze sprawniej, szybciej i skuteczniej skupiał się na myślach życzliwych, pozostawiając w spokoju (na półkach sklepowych) wszystkie inne mniej życzliwe myśli.

Teraz czas na ostatnią serię pytań: Jak to działa w praktyce? Czy to znaczy że moja głowa ma być zaprzątnięta tylko tym aby sprawdzać czy każda jedna myśl jest życzliwa czy też nie? Co jeśli do mojej głowy przychodzą same nieżyczliwe myśli?
- Oto próba odpowiedzi na te wszystkie pytania za jednym zamachem.

Wyobraź sobie, że ktoś z jakiegoś powodu wszczepił ci nanotechnologicznego robocika, który podłączył się do twojego zmysłu wzroku i cały czas (24/h) wyświetla ci filmy erotyczne. Gdy masz otwarte oczy widzisz te filmy jako poświatę, gdy masz zamknięte oczy, widzisz je w najwyższej kinowej jakości. Można powiedzieć że “Masz przerąbane” (zwłaszcza jeśli jesteś facetem). Wiadomo przecież jakiego rodzaju myśli pojawiają się podczas oglądania takich filmów.

Czy to oznacza, że w takiej sytuacji twoja wolność wyboru tego, na których myślach chcesz się skupiać, a na których nie, zostałaby całkowicie wyłączona, zniszczona, usunięta?

Uważam że NIE!

Teraz na przykład, gdy piszę ten tekst, jest wieczór, moja żona i syn oglądają telewizję. Kontem oka widzę obraz telewizora, docierają do moich uszu różne dźwięki. Jednak pomimo iż jestem świadomy, co dzieje się wokół, nie koncentruję się na telewizorze, od którego dzielą mnie 3 metry. Siedzę z laptopem na kolanach i świadomie, zgodnie z moją wolną wolą, pomimo wpływu obrazów i dźwięków docierających do moich oczu i uszu, koncentruję się na tekście, który piszę. Myślę tylko o tym co chcę napisać.

Owszem moja koncentracja mogłaby być znacznie utrudniona gdyby to był film xxx, a ja nie mógłbym go wyłączyć, bo wyświetlałby się non stop w mojej głowie. Mimo to wierzę, że wolna wola, sumienie i wyobraźnia wspierane dobrą intencją mogą pokonać wszystkie przeszkody i przekształcić je w możliwości.

To wszystko na dziś. Dziękuję Ci za uwagę.

Ps. Czy znasz już swoją życiową misję?