Cierpliwie czekaliśmy na ten moment, i stało się. Piszę o tym z radością ojca zakochanego w swej prześlicznej córeczce. Po trzech i pół miesiącach pobytu w szpitalu (w tym dwóch miesiącach spędzonych na oddziale intensywnej terapii) przywieźliśmy przedwczoraj Anastazję do domku.
W lipcu Anastazja ważyła mniej niż kilo i oddychała przez respirator, teraz waży już ponad 2 kg i jest całkiem zdrowa, ma wielki apetyt i jest ogromnie ciekawa świata. Rodzina jest już w komplecie.
Był to intensywny okres, ale również ciekawy i bogaty w doświadczenia. Każdego dnia byliśmy w szpitalu, by dostarczyć małej mleczko i pobyć z nią choć troszeczkę, a przy tym wciąż pracowaliśmy i wypełnialiśmy swoje różne role.
Teraz wchodzimy w kolejny rozdział naszych żyć i naszego związku. Zaszło dużo naturalnych i wyraźnie widocznych zmian. Czekałem na ten czas, i przygotowywałem się na jego przyjście. Mam zatem dokładnie to, co chciałem. I to jest najpiękniejsze. Wyraźne myślokształty przyjmują swą postać i urzeczywistniają się.
Wszystko jest już przygotowane. Dwustu-osobowa orkiestra doskonale przećwiczyła premierowe wykonanie najnowszej symfonii. Widownia pęka w szwach, choć nie wiem dlaczego. Ta symfonia nie było pisana ani pod publikę, ani dla rozgłosu. Niewielu też słyszało cokolwiek o kompozytorze – chciał pozostać anonimowy. Zamysłem artysty była radość, przyjemność i szczęście jednej, lub co najwyżej kilku, bardzo bliskich osób... W rzeczywistości jednak każdy kto posłucha utworu, doświadczyć może piękna, szczęścia i inspiracji na swój własny, unikalny sposób. Każdy może poczuć, że dzieło to stworzone zostało właśnie dla niego i sam także może natychmiast rozwinąć chęć i posiąść zdolność tworzenia jeszcze doskonalszej i piękniejszej sztuki. Wystarczy jedynie szczere pragnienie.
Żadna reklama nie jest tu potrzebna. Piękno, prawda, życzliwość, miłość i szczęście nie potrzebuje reklamy. Każdy to dostrzega, każdy to odczuwa, każdy się tym zaraża. I tak działa naturalna doskonałość.
Nadchodzi czas rozpoczęcia. Spoglądam porozumiewawczo na dyrygenta, i widzę pewność na jego uśmiechniętej i podekscytowanej twarzy. Skinieniem głowy daje mi znak że wszytko jest gotowe i dopięte na ostatni guzik. Można zaczynać. Niech kurtyna idzie w górę...
Bardzo dziękuję Tobie, Bogu, Kompozytorowi, Współtwórcy, za życzliwe myśli, za wsparcie, za inspiracje, uśmiech, radość... słowa płynące z serca, troskę, ciepło i miłość...
Posłuchajmy teraz razem tej uczty dla uszu, zmysłów, całego ciała i duszy...